- Ale czy nie mam racji?! Powiedzcie, że nie mam! - krzyknęłam oburzona. - No dalej!
- Nicole... _ usłyszałam szept Amy.
Popatrzyłam na nią: miała smutny wzrok.
- Proszę... - nie wypowiedziała tego, ale wyczytałam to z ruchu jej warg.
Zamknęłam oczy i zaczęłam w myślach liczyć do 10. Skinęłam do niej delikatnie głową. Zwróciłam się w stronę Nialla, Josh'a i rodziców. Brat miał odchyloną głowę na zagłówek i zaciśnięte usta oraz oczy. Pocahontas patrzył się na swoje dłonie, a rodzice bez słowa oglądali świat przez przednią szybę... Nie tego chciałam.
- Ja...Prze - przepraszam. - wydukałam.
Nie pomogło. Nie znoszę, gdy ktoś mnie olewa. Wpadłam na nowy pomysł.
- Josh, zamieńmy się miejscami. - Chyba trochę za ostro. - Proszę.
Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, pokręcił głową i przesiadł się na miejsce obok Amy. Skorzystałam z okazji i usiadłam obok brata.
- Niall, przepraszam.
Nie podziałało. Spróbowałam jeszcze raz. Położyłam moją głowę między jego szyją, a barkiem.
- Nie chciałam. Wiesz, że gdy się wkurzę, jestem wybuchowa. Nie przemyślę nawet tego co mówię. Żałuję tego co powiedziałam. Przepraszam.
Mam łzy w oczach, gdy to mówię. Nienawidziłam patrzeć jak Nialler jest smutny, a szczególnie kiedy ja to spowodowałam. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i mnie przytulił: wybaczył mi.
- A po XFactorze zabiorę Cię do "Nandos".
Uśmiechnął się jak małe dziecko.... Tak, ja wiedziałam jak poprawić mu humor.
- A co mi kupisz? - zapytał, a ja poczułam się jak w raju.
Tak. Tak! TAK! Wybaczył mi teraz na 100%! Mam ochotę zatńczyć taniec szczęścia!
- Co będziesz chciał, kotuś! - przytuliłam się jak 6-letnia dziewczynka do pluszowego misia.
- Awwwwww! - usłyszałam dziwny odgłos wydany przez Amy.
Uśmiechnęłam się. Nic nie mogło pójść źle. Niall musi przejść. Musi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz